Pieskie zycie - o losie zwierzat w Meksyku

W Meksyku trzeba uwazac na wszystko .. i oto doslownie. Alejandro wbijal mi niemal mlotkiem do glowy, aby uwazac na przejciach i nigdy nie przechodzic na pasach na czerwonym swietle, bo moze byc to moje ostatnie zlamanie prawa w zyciu ... sami piesi Meksykanie, a zwlaszcza Meksykanki, ktore uwazaja, ze maja prawo do pierwszenstwa w kazdej sytuacji, czesto i tak wbiegaja na jezdnie mimo ruszajacych w ich kierunku samochodow, po czym zakrwawione zwloki niektorych z nich zdobia pierwsze strony gazet codziennych. Ad meritum jednak ... przegladajac strony adopcyjne, tudziez spolecznosci zajmujacych sie ochrona zwierzat w Meksyku znajduje regularnie zdjecia psow (i innych czworonogow) ze zlamanym kregoslupem, polamanymi/pogruchotanymi koscmi konczyn, poprzestawionymi pyszczkami czy otwartymi ranami czaszki. Ilosc tego typu przypadkow jest zatrwazajaca, jednakze, jak to mi ktos kiedys powiedzial "Skoro meksykanscy kierowcy nie szanuja zycia ludzkiego, tym bardziej nie obchodza ich psy". Kolejnym problemem sa choroby psychiczne niektorych delikwentow, ktorzy dla wlasnej, sadystycznej przyczyny obcinaja zwierzakom lapki/skrzydla czy/i polewaja je plynem latwopalnym, np benzyna i podpalaja (niestety takich psycholi znalezc mozna w kazdym zakatku swiata). 



Najistotniejszym jednak problemem zdaje sie byc klasyczne przymykanie oka przez wladze meksykanskie na istnienie pawilonow "zwierzecych" na rynkach typu Sonora i La Merced, gdzie ilosc lamanych praw zwierzat i jakichkolwiek zasad moralnych jest na porzadku dziennym. Wchodzac tam mozna zobaczyc obdarte klatki "nafaszerowane" (bo dla sprzedawcy zwierze to tylko mieso/futro) zwierzetami, ktore ze wzgledu na ilosc ich pobratymcow nie sa w stanie swobodnie sie poruszac i ktorych zycie dla dobra portfela wlasciciela stoiska przedluzane jest najgorszej jakosci karma i brudna woda. W jednym miejscu odnalezc mozna nie tylko kroliki, papugi, zolwie czy myszki, ale takze kury, pawie (!), barany i kozy. Te pierwsze maja o tyle utrudniony byt, iz wokol ich klatek porozwieszane sa zdarte futerka i obciete lapki ich kompanow, ktorych zycia zazwyczaj pozbawila choroba wirusowa ze wzgledu na panujacy wokol syf. Czasem, np na rynku w Xochimilco, spotkac mozna ulicznych sprzedawcow, ktorzy roztawiaja klatki przy ulicy nieocienionym miejscu i tak trzymaja je przez caly dzien w skwarze, halasie i spalinach przejezdzajacych samochodow. Jakby tego bylo malo rynkowi kaci na swych wizytowkach udekorowanych wierunkami zdrowych, radosnych zwierzat, maja bezczelnie napisane "Nie gwarantujemy zycia zakupionych zwierzat"...
Teoretycznie z kazdej strony mozna slyszec oburzenie, iz nie godzi sie w tak karygodny sposob traktowac czworonoznych/skrzydlatych przyjaciol, lecz w praktyce wychodzi na wierzch klasyczna, meksykanska hipokryzja. Ja sama do dnia 14 czerwca tegoz roku nie zdawalam sobie sprawy z horroru, jaki sie tam dzieje i z niewolniczego losu zwierzat, ktore mialy nieszczescie trafic w rece zlych ludzi. Tegoz to dnia kupilismy bowiem Poli chlopaka - Vladka - ktory zmarl na rekach Alexa pare godzin po przyniesieniu go do domu. Choc nasz papug w ostatnich godzinach swego zycia mogl czuc sie kochany, najsmutniejsze w jego historii jest fakt, ze po wyciagnieciu jego z kartonika zdawal sie po raz pierwszy widziec niebo i latajace za oknem wolne ptaki, co w brutalny sposob obrazuje, jak przygnebiajaca jest wegetacja Bogu ducha winnych zwierzat w meksykanskim swiecie pieniadza....

***





Zdjecia: https://revistavinculo.wordpress.com

Komentarze

  1. Witaj! Właśnie trafiłam tutaj i bardzo cieszę się że trafiłam właśnie na bloga pisanego przez krajankę :) może rozwieje (albo kto wie, moze potwierdzi) on moje wątpliwości co do przeprowadzki do Meksyku, na którą być może w niedalekiej przyszłości będę się musiała zdecydować. Pozdrowienia znad Bałtyku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, witam Cie na moim blogu (Ja rowniez jestem znad Morza :D (Gdynia)). Jezeli tylko mas zjakies dodatkowe pytania, watpliwosci - pisz smialo - postaram sie rozwizac Twoje watpliwosci.
      Pozdrawiam serdecznie, Karolina

      Usuń
    2. Ooo widzę więc że na kolejną już gdyniankę zadziałały meksykańskie uroki;) Też jestem z Gdyni:) Ostatnio jakoś nie miałam czasu zaglądać na bloga i dopiero teraz zobaczyłam że odpisałaś. Pomyślałam, że wyślę pw ale nie wiem czy tu taka opcja wogóle jest z bloga:)

      Usuń
    3. Hej, nie ma problemu. Moj mail to m.rododaktylos@gmail.com.
      Pozdrawiam, Karolina :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty