Krwiozerczy potwor z Texcoco*

W legendach każdego kraju pojawia się krwiożerczy potwor, który w sercach ludzi onegdaj wzbudzał przeraźliwa trwoga. Polska miala (i wciaz ma!) swego Smoka Wawelskiego, Szkocja Potwora z Loch Ness, Rumunia Hrabiego Drakulę, a Meksyk .... nie - nie Chupacabre - ona bowiem jest małym, nieszkodliwym pudelkiem w porównaniu z terrorem, który szerzy najstraszniejszy z najstrasznejszych - Potwor z Texcoco (jezioro w Meksyku), czyli meksykańska teściowa. Atakuje on zwłaszcza nieświadoma zagrożenia partnerkę jej syna i nierzadko - jego samego z radoscia poddaje wymyślnym torturom psychicznym.
Stereotyp teściowej, jako najwredniejszej istoty chodzącej po Ziemi, znany jest od czasów starożytnych.  Na nieszczescie komediopisarzy takich, jak Terencjusz, nie dane im bylo nigdy poznac Pani Matki Meksykanki (wlasciwie powinnam rzec: Aztekowej), która niewątpliwie stałaby się muza niejednego dramatu. Jeżeli ktos smial kiedykolwiek marudzić na polska teściowa, niech ponownie rozważy swoje obiekcje wobec niej, gdyż, choc zdarzaja się wyjątki od reguły, Matka Polka to instytucja, która ma w krwi bezinteresowna milosc, determinacje i w wyjątkowych okolicznościach niczym Transformer przeksztalca się w maszynę zaglady, aby obronic swe dziecię. Tymczasem meksykańskie mamuśki, nie tylko zatruwają krew swoim (przyszlym i obecnym) synowym, ale i samym cycom juz od dzieciństwa zapewniają życie pelne wrazen. Historii jest mnóstwo, a wysluchawszy ich mam czasem wrazenie, ze wiekszosc Polek i przedstawicielek innych nacji zwiazalo się z ta sama rodzina (tzn zestawem mamuśka+synek). Znam moze dwie extranjery, ktore zlego slowa o meksykańskiej teściowej nie powiedzą, z których jedna niczego rzec nie moze, gdyz rodzicielka jej wybranka podrzuciła go rodzicom swego zmarłego meza i uciekła w sina dal. U Alexa sytuacja byla podobna - mamuśka znikała na parę dni bez sladu tlumaczac się slowami malo skrzydlatymi jestem młoda i muszę się wyszaleć. Swoja droga, gdy ponownie wyszła za maz, jakos nie zalezalo jej, aby pierworodny zamieszkal z nia i o jego miejsce w rodzinnym domu musial walczyc (!) ojczym...
Jeżeli madre mexicana byla na tyle hardcorowa, ze zdecydowala się zachowac dziecko (toc to niemal gwarancja stalych dochodow bez potrzeby wychodzenia z domu!), czesto-gesto tak steruje swym mlodym, ze ten w doroslym wieku czuje swego rodzaju psychiczne uzaleznienie (czy zdarzylo wam się, ze tesciowa zadzwonila w srodku nocy mowiac, ze umiera, i, jezeli synus nie przyjedzie do niej z pieniedzmi, to bedzie to jego wina, jezeli umrze? Nie? Witamy w Meksyku), które objawia się regularnym oddawaniem w zebach pieniedzy, lub fundowaniem drogich prezentow/wakacji (np. zakupowy weekend we dwoje (mamusia+synek, zeby Wam inne n-i-e-d-o-r-z-e-c-z-n-e kombinacje nie przyszly do glowy) Nowym Yorku - sprawa groszowa). I nie wazne, czy Juniora stac na to, aby matce tak dogadzac - toc zawsze moze wziac kredyt, za który, zamiast kupic sobie mieszkanie, lub cos, co przydaloby się jemu i jego malzonce, zafunduje swej familii niezapomniane chwile w rajdzie wzdluz i wszerz Ojropy (koniecznie zahaczajac o Niemcy - kraj, na punkcie ktorego kazdy szanujacy się Meksykanin odczuwa kompleks).
Podczas gdy Matka Polka wypruwa sobie zyly, aby zapewnic swej malej lub duzej pociesze to, co najlepsze, jej meksykański odpowiednik cechuje się patologicznym egoizmem. Zacznijmy od tego, iz Twoja latynoska suegra nie zaopiekuje się Waszym dzieckiem, gdy tego potrzebujesz, gdyż ona juz swoje odchowala, a jej przyjście z pomoca bedzie posiadac malo wyrafinowany cennik usług (Tak, oczywiście, ze Wam pomogę, zaplac mi tylko tyle i tyle np. od każdego prania. Moje biedne muchache maja juz tyle na glowie, ze ledwo im sily starczają na Wasze "szmaty" (Nie wiem, jak u Was, ale mi mama za darmo szykowała pelne walizy jedzenia (niejednokrotnie dostawalam cala blachę ciasta na drogę), swiezej, wypranej pościeli itp, gdy wyjezdzalam do Poznania lub Berlina (a wiadomo, ze dla biednego studenta zwłaszcza jedzenie jest na wagę zlota))). Jeżeli kiedykolwiek zdecydujesz się wejsc ze swymi dziećmi do jamy potwora badz gotowa na atak zoltych, małych karteczek z napisem Nie dotykac - bowiem niczym w muzeum ani Tobie, ani tym bardziej Twym dzieciom nie wolno niczego dotykac...
Jeżeli tesciowa znielubi Ciebie od pierwszego wejrzenia - oj, nieszczesna, jeszcze bardziej nędzne życie Twe w Meksyku. O ile nie zacznie na samym początku probowac rozwalić Ci związek, honorowo krytykując Cie za Twoimi plecami, lub organizując tajemne spotkania dla Twojego lubego (ku jego zaskoczeniu rowniez) z meksykanskimi pannami, zrobi to w fazie pozniejszej - np. klasycznie zacznie umierac, aby powstrzymac Twego lubego przed wylotem do kraju Twego aby, np. rozpoczac tam nowe zycie, lub po prostu wziac udzial w sakramencie chrztu Waszego maleńkiego dziecka. W skrajnych przypadkach bedzie stanowic alibi dla swego synusia i tworzyć dom schadzek dla kochanek Twego niewiernego meza/chłopaka...

***

Byc moze niektórym z Was wyda się drastyczne to, co zostało przeze mnie wyżej napisane. I takie powinno byc - bo to normalne nie jest, jak mozna latwo zauwazyc. Oczywiście wymienione casus desperati sa antologia historyj, które zdarzyły się poszczegolnym osobom (Dzięki Bogu!), nie zmienia to jednak faktu, ze kazda, doslownia - kazda - przezywa szok po zderzeniu się z tak odmienna kultura i patologicznymi relacjami rodzinnymi...

* Tekst oparto na historiach autentycznych. Wszelka zbieznosc jest przypadkowa.




Komentarze

  1. Meksyk to jednak dziwny kraj :|... lecz jak to zawsze w Twoim wydaniu, artykuł bardzo wciągający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwny to malo powiedziane :D Dziekuje pieknie ^^

      Usuń
    2. Jak widać telewizja kłamie:) Tam pokazują te troskliwe matusie i dobre teściowe. Złego słowa nie da się o nich powiedzieć :) Mnie się w Polsce też ideał nie trafił ale na szczęście nie jest aż taka koszmarna :)

      Usuń
    3. Bo to taki oficjalny stereotyp jest, jednak zycie pokazuje cos zupelnie innego. Oczywiscie pewnie znajda sie jakies dobre matki z prawdziwego zdarzenia, ale jak dotad takich nie poznalam :/
      Moj tata zyl jak krol ze swoja tesciowa, moja mama tez zreszta miala dobra "duga matke", ktora - gdy istniala potrzeba - odpowiednia wiazanka slow przywracala ojca do pionu ;)

      Usuń
    4. Moja mama nie utrzymuje kontaktu ze swoją teściową. Mój tata natomiast uwielbia swoją i zawsze całowanie po rękach i pieeszczotliwe " mamusiu" musi być :) Jak pisałam, moja to zołza:D Mam nadzieję, że Tobie się poszczęści :D

      Usuń
  2. Dobrze ktoś kiedyś powiedział, że do teściowej najlepiej jest mieć dwa przystanki...samolotem. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha :D Swieta racja - i jak sie uda - takoz bede w przyszlosci miec ;)

      Usuń
    2. W takim razie trzymam kciuki za realizację planów. :)

      Usuń
  3. U mnie sie tak zdarzylo, ze przyszlych meksykanskich tesciowych mam dwie (mama narzeczonego ma siostre blizniaczke, ktora jako ze wlasnej rodziny nie ma, matkuje synom siostry), ale na szczescie tesciowie sa bardzo w porzadku (wszyscy troje)- po pierwsze, nie wtracaja sie, po drugie, zawsze mozna liczyc na ich pomoc. Takich tesciow zycze wszystkim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz szczescie :) Mam nadzieje, ze tak pozostanie (zwlaszcza, gdy pojawia sie dzieci :O) :)
      Pozdrawiam serdecznie,
      Karolina

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty