poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Santa Rosa, czyli Polak - Meksykanin dwa bratanki ... Czesc 1

Bede to powtarzac do znudzenia: nie czuje uprzedzeń do zadnego narodu tudziez grupy spolecznej/religijnej.

Od dluzszego czasu zyje w przekonaniu, ze tego, czego uczymy się w szkole na lekcjach historii w dużej mierze odbiega od tego, o czym wiedzę powinniśmy zglebiac (tak, odkryłam Amerykę). Począwszy od tego, iz więcej wagi nalezaloby przywiazac do dziejów Słowian, niz Greków, Rzymian i innych antycznych oszolomow (i to mowie ja - filolog klasyczny), poprzez powtarzanie zakorzenionych w czasach glebokiego PRLu "wersji" zdarzeń z początku i polowy XX wieku, a skonczywszy na (chociaż wlasciwie od tego powinnam byla zaczac) nieustannym zaniżaniu (z mojego punktu widzenia) wkładu narodu polskiego w bieg najwazniejszych zdarzeń w historii ludzkości i brak należytej czci bohaterom Rzeczpospolitej. Z tego tez powodu, chociaż od dziecka interesowałam się res gestae i z zapalem psychomaniaczki przebijalam się przez stosy ksiazek (bo za moich czasów 1. internet byl luksusowy niczym towar z Pewexu 2. Google i Wikipedia nie istniały) w poszukiwaniu informacji na dany temat, nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele interesujących informacji przeszłoby mojej uwadze, gdyby nie wyjazd do Meksyku i z związany z nim kolejny full research oraz poznane na miejscu osoby.
Mowiac o II. Wojnie Światowej zbyt często pomija się lub zaniża znaczenie faktów, które mialy znaczny wplych na przebieg losów Polaków w trakcie tych ciezkich dla nich lat. Zapomina się bowiem o masowych mordach spolecznosci polskiej przez Ukraincow (skoro temat Ukrainy jest trendy to i ja go poruszę) i Rosjan, czy o sprawdzeniu się powiedzenia Polak - Węgier dwa bratanki i do szabli i do szklanki, kiedy to kraj ten jako jedyny od samego początku niczym mur stal za Polska. Okazuje się jednak, ze naród polski znalazł brata w kims jeszcze, o kim nigdy nie przyszloby mu wcześniej pomyslec, a mianowicie w Meksyku, który, chociaż na samym początku wojny byl regularnym dostawca ropy i innych cennych surowców dla III. Rzeszy (jednocześnie bedac jednym z nielicznych państw na swiecie, ktore uznalo polski rzad na uchodźstwie) majac nadzieje, ze tym sposobem uda im się zerwać ich chory "zwiazek" z USA, w pozniejszym czasie zapewnil azyl ponad 1 400 Polaków (glownie pochodzenia chłopskiego, gdyż wiekszosc inteligencji została zduszona w obozach koncentracyjnych/zagłady lub wyrznieta przez Rosjan), którzy na jego ziemi probowali od nowa budować sobie życie (lub szukac drogi do USA) po piekle, które zgotowaly im w kraju i na Syberii wladze Związku Radzieckiego...
Warto zaznaczyć, ze cale przedsiewziecie bylo zapoczatkowane przez generala Sikorskiego, który zaniepokojony losem swych pobratymców, którym dzięki armii Andersa udało się opuscic w 1942 roku znienawidzony ZSRR, szukal dla nich pomocy u sojusznikow Polski - Anglii i USA. We wstępnej fazie rozmów Wielka Brytania zaoferowała azyl w Afryce i Azji (o migracji Polaków w trakcie i po zakończeniu wojny -> tutaj), jednakże w pozniejszym czasie w wyniku pertraktacji brytyjskich dyplomatów ówczesny prezydent Meksyku - Manuel Ávila Camacho - zaproponowal schronienie do końca wojny dwudziestu tysiacom polskich uchodzcow stawiajac jednakze warunek, iz cala akcja musi zostac sfinansowana wylacznie przez strone polska (w Meksyku panowal wowczas ogromny kryzys gospodarczy, który byl przyczyna owego postulatu, chociaz po przedostaniu się do opinii publicznej inforacji o przyjeciu tysiecy uchodzcow przewinela się fala krytyki decyzji rzadu przez bezrobotne spoleczenstwo). Otrzymawszy wiec 3 mld $ pozyczki od USA (kontrolowanej przez wyznaczonego urzednika w ambasadzie USA w Meksyku (bo Amerykanie wiedza jak zrobic dobry interes na nieszczesciu innych)) i wsparcie finansowe od polonii amerykanskiej 17. grudnia 1942 roku podpisano umowa o utworzeniu osiedla polskich ofiar totalitaryzmu. W kwietniu 1943 r. ambasador Polski w Meksyku - Wladyslaw Neuman - wraz z przedstawicielami Stanow Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Meksyku wspolnie zdecydowali, aby Santa Rosa, opuszczona hacjenda polozona 10 kilometrow od miasta Leon w stanie Guanajuato, stala się nowym, tymczasowym domem osob, które miały przybyc w dwoch transportach - pierwszym 1. lipca (704) i drugim 2. listopada (728) 1943 roku (w sumie mialy byc trzy transporty, jednakże ostatni z kwietnia 44', skladajacy się z 500 osob, ostatecznie zostal skierowany do Afryki). W trakcie pobytu Polaków w obozie przejsciowym niedalego Los Angeles (co wywolalo oburzenie, gdyz ich sasiadami byli wowczas jency niemieccy, japonscy i wloscy), bedacym przedostatnim przystankiem ich podrozy, odwiedzani byli przez polonie amerykanska, ktora nie przestalawala przekonywac wladz amerykanskich, aby te pozwolily pozostac ich krajanom na terenie USA. Niestety (a moze - dla niektorych - na szczescie?), skoro decyzja rzadu Stanow Zjednoczonych byla nieodwolalna (i - o zgrozo - takaz utrzymuje się po dzien dzisiejszy, kedy to Polak na kolanach prosi urzad emigracyjny o zielona karte), Polacy zostali przetransportowani w wagonach z zakrytymi oknami do Meksyku...

General Wladyslaw Sikorski wrecza prezydentowi Meksyku - Manuelowi Ávili Camacho - Order Orla Bialego (29 XII 1942)

Oboz przejsciowy Santa Anita (Arcadia, California, USA)

Hacjenda Santa Rosa - widok z lotu ptaka


Sypialnia sierot
Stacja kolejowa w León (Gunajuato, Meksyk, 1945)
Dzieci przybyle w trakcie pierwszego, lipcowego transportu
Polacy, ktorzy przybyli w drugim transporcie w listopadzie 43'





Czesc druga historii
-> tutaj <-



7 komentarzy:

  1. czemu to Ty mnie nie uczyłaś historii??? Zostałam brutalnie zniechęcona do historii, mimo tego zdawałam z niej maturę, ale Twój tekst czyta się bardzo miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje pieknie ^^
      Nasza szanowna Pani od histerii z liceum sama byla zniechecona - i zyciem i historia, zatem wiesz ;) ...

      Usuń
  2. Bardzo interesujący wpis, właśnie tak powinny wyglądać lekcje historii w szkole. :) Dzięki temu z pewnością więcej osób zaczęłoby interesować się tym przedmiotem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak się cieszę, że Twój post został dodany na blogu Klubu Polek, bo inaczej pewnie bym na niego nie trafiła! Zgadzam się, że lekcje historii (zresztą innych przedmiotów też) powinny wyglądać w Polsce zupełnie inaczej... O Meksyku nie wspominano (przynajmniej w mojej szkole) ani słowem.
    Piszesz interesująco o rzeczach, o których nie miałam pojęcia, więc spodziewaj się, że jeszcze tutaj się pojawię!
    Pozdrawiam z USA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje pieknie za Twe mile slowa :)
      Tak samo w mojej szkole pomijano najbardziej interesujace fakty z historii Swiata - a szkoda, bo sa one bardzo interesujace! :D

      Usuń