"Umarl" krol, niech zyje krol!

Chociaż uważam, ze My, Polacy powinniśmy więcej uwagi poswiecac polityce wewnętrznej niz z uporem maniaka angazowac się w spory państw sąsiednich i dalszych, gdyż w przypadku diametralnej zmiany sytuacji wiekszosc z nich odwrocilaby się od nas na piecie jak to mialo miejsce w trakcie (i po) II Wojny Światowej, sa chwile, kiedy dla czystego relaksu warto spojrzeć na zagraniczny cyrk polityczny. 

Wszystko zaczelo się od tejże okładki, która 24. lutego b.r. ozdobiła amerykańskie wydanie Time'a:


Nie od dzis wiadomo, iz Enrique Peña Nieto jest jedynie kukielkowa lalka w rekach innego czlowieka (o ktorym bedzie mowa nizej) i nie nalezy do lubianych politykow (zreszta w Meksyku jest tak, ze cokolwiek zlego sie dzieje w kraju - zawsze jest to wina prezydenta i amen), zatem w chwili, kiedy projekt okladki przeciekl do internetu (czyli na tydzien przed ukazaniem sie owego wydania), stalo sie jasne, ze nie przejdzie ona bez echa - zwlaszcza po sprzedaniu dostepu do zloz ropy na kolejne x dziesiat lat Amerykanom i poszybowaniu w gore cen wszystkich produktow i uslug .... 
Serwis EnLaPolitica wyliczyl, ze umieszczenie pieknej buzki Pana Prezydenta na okladce kosztowalo rzad meksykanski (a zatem - podatnikow) 576 000.78 MXN (~ 144 000 PLN), co jeszcze bardziej podnioslo cisnienie Meksykanom, a nas, Polakow, rzecz jasna dziwic nie powinno, skoro nasi politycy daja sobie samym nagrody i oplacaja taksowki z rzadowych pieniedzy, podczas gdy ponad 300 tysiecy dzieci chodzi do szkoly glodnych (toc to kolejny element laczacy te kraje, czyz nie?).  

***

Internauci dali z siebie wszystko i we wspolpracy z Paintem i/lub Photoshopem zaserwowali nowe - udoskonalone - wersje okładki:



                                                                                   

... skoro jesteśmy w Meksyku, pojawiły się rowniez wersje religijne z Guapalupa, Mojżeszem i Jezusem ...


... a także modyfikacje z postaciami bardziej lub mniej fantastycznymi ...





... i wreszcie ze zwykłymi obywatelami ...



Jednakże co bystrzejsi "edytorzy" nowa szatę graficzna okładki ozdobili byłym prezydentem Meksyku - Carlosem Salinasem de Gortari - człowiekiem o wiadomych korzeniach, który nieoficjalnie wciaz trzyma wladze i odpowiada za wiekszosc bulwersujących dzialan rzadu...






***


Burza wokol zaprezentowanej wyżej okładki stala się okazja do zabrania glosu przez zeszlorocznych kandydatów na prezydentów municypalnych i zadeklarowania swej spełnionej obietnicy przedwyborczej:

Nie robi nic dla Meksyku. Tak jak obiecywał od samego początku swej politycznej kampanii wyborczej, KOTdydat Morris nie robił nic więcej jak odpoczywał, jadl i s**l.

(więcej o kocie Morrisie i innych -> Kłapouchy na prezydenta! - Wybory w Meksyku)



Komentarze

  1. Ta przeróbka ze zdjęciem Cristiana Castro powalająca, nieźle się uśmiałam. :D
    Gitana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. xD Zgadzam sie, chociaz moim numerem jeden jest Enrique z glowa Osla ze "Shrek´a" :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty