wtorek, 31 grudnia 2013

Meksykanskie Swieto Bozego Narodzenia

Od samego początku, kiedy z bólem serca zgodziłam się na rezerwacje lotu do Polski w styczniu, albowiem cena biletów na grudzień przyprawiała o zawrót glowy i wzbudzała chec popełnienia przestepstwa na tle rabunkowym, czułam niepokój w związku ze zblizajacymi się Swietami Bozego Narodzenia. Nie od dzis bowiem wiadoma rzecza jest, iz co kraj to obyczaj, a znając bogobojnosc i patriotyzm babci Alexa, w ktorej domu miala się odbyc Wigilia, mogłam byc pewna, ze nadchodzaca Gwiazdka będzie stanowic kwintesencje meksykańskich Swiat. Dzis moge powiedzieć, iz nie wyobrażam sobie, aby jakakolwiek z nadchodzących celebracji wspomnianej nocy odbywała się w stylu stricte "tipo mexicano" (zreszta nie tylko ja: wiele Polek mieszkajacych na stal w Meksyku ma ten "problem") ... Mam tu na mysli zwłaszcza wieczerze skladajaca się z dan głownie/jedynie kuchni meksykańskiej, której - poza niektórymi specjałami, które w najbliższej przyszlosci postaram się opowiedzieć na tymże blogu - delikatnie mowiac nie lubię ... Ale od początku ...
Dziadkowie mieszkaja poza granicami DFu i to w takiej dzielnicy, ktora patrolować boja się policjanci a ja, bidna blondynka, musze zakladac na glowe hijab (O tempora! O mores!), aby zminimalizowac ryzyko porwania i zastrzelenia mego lubego przez tutejsza wiejska pseudomafie, zatem chociaż tzw. "impreza" miala miec miejsce poznym wieczorem, wyjechaliśmy z domu w godzinach popoludniowych. Dotarłszy do ich domu z miejsca przywitała nas spiewajaca babcia, której wturowaly swiecace w rytm wygrywanej melodii lampki na choince (które ku memu nieszczesciu piszczaly przez kolejne x godzin). Wyglodniali mielismy do konca nadzieje, ze rychło wypełnimy nasze brzuszki swiatecznym jedzonkiem, jednakże seniorka roku uznała, ze wpierw nalezy ... rozebrać do naga figurki przedstawiajace Jezusa w wieku niemowlęcym. Jest bowiem zwyczaj w Meksyku, iz 1. lutego - w tzw Día de Candelaria - katolicy przebierają Syna Bożego za transwestyte (zaden opis, nawet homerycki, nie jest w stanie oddac fantazji jezusowych fatalaszkow, zatem po prostu spójrzcie niżej na fotografie) i sadzają na tronie (nie mylic z innym "tronem"), a wigilia jest wlasnie tym dniem, w którym uwalnia się figurkę z tych - nie bójmy się tego slowa - frywolnych ciuszków ...


"Przed" i "Po" 
Zdjęcia znalezione w internecie

Meksykanie podobnie jak Amerykanie w trakcie wieczerzy wigilijnej nie stronia od roznego typu mies. Jednym z glownych dan bowiem jest indyk (którego cena w tym czasie wynosi jedynie 10-15zl/kg) nadziewany wieprzowym i wolowym mięsem mielonym oraz owocami, pieczona szynka (m.in. z gozdzikami i brzoskwiniami) oraz rolada z polędwicy wieprzowej (podawana na słodko: z ananasem lub suszonymi sliwkami; wytrawnie: z pieczarkami). Babcia juz na dwa tygodnie przed Swietami została uprzedzona przez Alexa i moja tesciowa, iz ja - Polka - tego dnia mam post i nie spożywam zadnego mięsa za wyjątkiem ryby. Problemu z tego europejskiego wymysłu nie robila, lecz danie rybne, które przygotowała bylo tak pikantne, iz gdyby nie chleb i woda, moja buzia stanelaby w plomieniach. W tym momencie podczas, gdy pozostali domownicy zajadali się nieziemsko pachnącym mięsiwem, które jak po zlosci stalo vis'a'vis mojej osoby, nie pozostało mi nic innego, jak siedzieć i pięknie się usmiechac....
Jeszcze przed wspomnianymi wyżej glownymi daniami babcia zaproponowala cieply poncz (jablka, cynamon, rodzynki, gujawa, tejocote, tamaryndowiec indyjski, piloncillo) i salatke jablkowa (jablko, rodzynki, ananas, cukier i hektolitry smietany 18%), które zagwarantowly mi juz na samym wstepie faux paux w oczach starszej pani. Mianowicie - sam poncz byl smaczny i wypilam go z przyjemnoscia, jednakze mimo, iz uwielbiam tego typu "kompoty", nie cierpie znajdujacych się w nich miekkich owocow (wiekszosci (toleruje jedynie gruszki, jabłka i truskawki) - dlatego tez, gdy gotuje napoj sama, miksuje owoce), zatem wszystkie wylozylam na talerzyk i takoz je zostawiwszy z miejsca poczulam porazenie piorunem wystrzelonym z oczu pani domu, której gniewu w tym momencie przestraszylby się sam Dzeus .... Podobnie byloby z salatka (która sama w sobie byla pyszna, ale cholera jasna - jak mozna bylo ja polac wodospadem tlustej smietany???!!!), gdyby nie Alex, ktoremu wcisnelam miseczke, aby uniknac pasji (prosze nie zrozumiec mnie zle - jestem grzeczna dziewczynka i zawsze staram się zjesc wszystko, jednakze sa rzeczy, ktorych najzwyczajniej w swiecie nie strawie - przesadnie tlustych i/lub slodkich potraw) ....
Poznym wieczorem babcia przystapila z kolejna proba zaznajomienia mnie ze swiatecznymi tradycjami Meksykan ... Tym razem mialo nia byc ukolysanie Jezusa do snu ...... Dzieki szybkiej reakcji mojego Superman'a moglam jedynie obserwowac, jak seniorka, Alex wraz ze swoja mama i wujkiem chwyciwszy za kazdy rog chusty, w ktorej znajdowaly się kolorowe cukierki (orzechy oblane czekolada i kolorowym lukrem) a na nich figurki malego Jezusa, zaczęli nia kolysac i spiewac kolysanke ... Tak, ze ten tego ... Ekhmm ... Po tejże "szopce", kazdy podzielił się wzajemnie bakteriami poprzez całowanie "na dobranoc" posazkow, a następnie odpalono sztuczne ognie, majace prawdopodobnie symbolizowac Gwiazdę betlejemska ...
Jeżeli o czymś zapomniam - dopisze pozniej.

Addenda: Tak, jak na Nowy Rok wznosi sie toast za pomyslnosc nadchodzacych 12 miesiecy i za daremna nadzieje, iz rzad w najblizszym czasie nie podwyzszy podatkow, tak w czasie Wigilii czlonkowie rodzin meksykanskich wyrazaja podziekowanie za to, co przyszlo im przezyc w minionym roku kalendarzowym (popijaja przy tym niskoprocentowy owocowy napoj alkoholowy).

1 komentarz:

  1. Z niecierpliwością czekałam na relację z świąt w Meksyku. Byłam bardzo ciekawa jak świętują, co jedzą. Nie martw się, babcia na pewno zrozumie że w Polsce jest trochę inaczej. Jesteś bogatsza o takie doświadczenie. Światowa dziewczyna :)

    OdpowiedzUsuń