Gorditas de la villa - Slodkie placuszki kukurydziane Matki Boskiej Guadalupe

Historia:

Wlaczenie kultu Matki Boskiej do kuchni meksykańskiej ilustruje nietylko religijny charakter patriotyzmu kobiet, lecz rowniez swoisty proces "transformacji" lokalnych przysmaków w symbole narodowe. Niewiasty takie jak María Luisa Soto de Cossío czy Vincenta Torres poprzez swe umiejetnosci kulinarne probowaly zaznaczyć swój wkład w rozwój kraju i poczucia przynaleznosci narodowo-religijnej swych pobratymców, toteż, chociaż nie baly się eksperymentowac z kuchnia europejska oraz ta rozpowszechniona w pozostałych krajach obu Ameryk,  ich potrawy zawsze stanowiły kwintesencje patriotyzmu i poboznosci meksykańskiej.
Początkowo słodkie, kukurydziane placuszki sprzedawane były przez okolicznych mieszkancow na wzgórzu Tepeyacac, na którym to nastapilo w 1531 roku objawienie i gdzie wzniesiono Bazylikę Guadalupe. W 1896 roku, czyli rok po "koronowaniu" przez rzad Porfiria Diaza Matki Boskiej Guadalupe na patronkę Meksyku, wspomniana wyżej señora Torres wraz ze swymi koleżankami w swej nowej publikacji zawarły przepis na gortitas i nazywając je Gorditas de la Villa przypieczetowaly ich przynaleznosc do kultu maryjnego (Bazylika nazywana jest przez mieszkancow La Villa (nazwa ta jest popularna do tego stopnia, iz nawet autobusy miejskie kursujące do tegoż miejsca maja na szybie wypisane po prostu La Villa). Wraz z popularyzacja placuszków zaczely byc one sprzedawane w pobliżu mniejszych obiektów sakralnych. 
Guadalupe objawiając się Juanowi Diego/Diedze powiedziała: Czyż nie jestem tutaj ta, która ma zaszczyt byc Twoja matka? (jest to dosłowne tłumaczenie z języka náhuatl - Hiszpanie przekręcili pozniej to zdanie w Czyż nie jestem ta tutaj, która jest twoja matka? (zapewne po to, aby nie wzbudzić w Indianach poczucia wyjatkowosci)). Uwaza się, ze w tych słowach zawarte zostały słodycz oraz subtelnosc smaku i zapachu gotującego się ciasta kukurydzianego - sa ciepłym i milujacym objęciem, który tak jak matka otula swymi ramionami...


Strona tytułowa  najstarszego znanego tekstu w języku náhuatl spisanego
po objawieniach Guadalupe - Nican mopohua ("Narrator" - dosl. tu się opowiada) -
Huei tlamahuizoltica omonexiti in ilhuícac tlatohcacihuapilli Santa María Totlazonantzin Guadalupe
in nican huei altepenáhuac México itocayocan Tepeyácac 
(dosl. "Dla niepojetego cudu pojawila się niebianska krolowa, nasza droga matka Swieta Maria Guadalupe, w poblizu wielkiego wzgorza [w] Meksyku, tego, ktory ludzie nazywaja Tepeyacac"), który [naturalnie] opowiada o epifanii Matki Boskiej na wzgórzu Tepeyacac.



Składniki (na około 20 sztuk):

- 1 szklanka mąki kukurydzianej
- 25g masła (jedna bardzo czubata łyżka)
- 1/2 szklanki cukru
- 2 żółtka
- 4 łyżki wody
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej
- szczypta soli (smakosze polecają sól tequesquite, o której pisałam -> tutaj)
- 1 łyżeczka aromatu waniliowego lub cukru wanilinowego (opcjonalnie)


Mąkę przesiewamy przez sitko i mieszamy z cukrem, solą i proszkiem do pieczenia. Następnie dodajemy masło i energicznie zagniatamy masę. Do otrzymanego ciasta (wciąż sypkiego) wrzucamy pojedynczo żółtka oraz aromat i mieszamy dolewając stopniowo wodę do momentu, gdy forma będzie zbita (nie powinna kleić się do palców).
Wyrobioną masę rolujemy i dzielimy na 20 części (najłatwiej jest ją pokroić nożem). Każdą cząsteczkę ponownie kręcimy w dłoniach, a następnie spłaszczamy. Powstały placek (jego przekrój nie powinien przekraczać 5cm, a szerokość 1 cm) wrzucamy na rozgrzaną, suchą (!) patelnię (najlepiej pokrytą powłoką teflonową; z braku laku można użyć zwykłej, jednakże wówczas zaleca się posmarować ją nieco masłem) i smażymy z obu stron około 3 minut łącznie. 
Smacznego!





Komentarze

  1. no proszę jakie pyszności... wszystko się kręci wokoło jedzenia... a np. u mnie co roku w Lęborku z okazji odpustu św. Jakuba można kupić "laskę św. Jakuba" - maślane bułeczki w kształcie laseczki :P pozdrowionka Szerlok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Laska sw. Jakuba" ... xD hahahahaha
      Gorditas to tylko malutka czasteczka. Obecnie markety przepelnione sa roznego rodzaju ciastami i slodyczami nawiazujacymi do Dnia Zmarlych - np. chlebek umarlaka, trupie czaszki z masy cukrowej (to by sie spodobalo Zukowi) itd ... Postaram sie zdobyc ich zdjecia :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty