czwartek, 5 września 2013

Protest po meksykansku

Kiedy dzisiejszego/wczorajszego (4.09) popołudnia wracałam w strugach deszczu do domu (bo lato w DF bez ulewy to nie lato) i przeskakując z nóżki na nóżkę, aby móc w ten sposób uniknąż zamoczenia mych różowych balerinek, dotarłam wreszcie do skrzyżowania, oczom mym ukazał sie 200-osobowy (nie, nie liczyłam - taką liczbę podały dzienniki) tłum półnagich facetów, którzy będąc cali mokrzy od figlarnej pogody niczym misterzy podkoszulków (których nie mieli) z przyklejonym w miejscu membrum virile zdjęciem byłego szefa rządu DF i policji tanecznym krokiem przechodzili przez jezdnię ilekroć zapaliło się zielone światło (robili to w dwóch grupach - jedna stała po jednej, a druga po drugiej stronie i tak wesoło się mijali). Oczywiście zareagowałam tak, jak tego mozna bylo się po mnie bylo spodziewac, czyli wybuchem smiechu. Kiedy jednak wróciłam do mieszkania i przejrzałam historię działań tejże grupy, nazywanej Los 400 Pueblos, czyli "Czterysta wsi" (nazwa pochodzi od marszu z 1970 roku w którym wzieło udział ludość z 400 wsi Meksyku), uświadomiłam sobie, iż dnia dzisiejszego miałam niesamowite szczęście, albowiem członkowie tejże organizacji bardzo często protestują w oryginalnym "stroju Adama" - odważnym polecam filmiki na YouTube, lecz przypominam - zobaczycie tam nie tylko młodych i wysportowanych Iglesiasów, lecz zwłaszcza starszych panów z zapadniętą klata, tudzież okazałym mięśniem piwnym.



Celem dzisiejszego protestu byla audiencja u Sekretarza Spraw Wewnetrznych w sprawie wsparcia ekonomicznego i potępienia byłego szefa Dystryktu Federalnego Miasta Meksyk - Marcela Ebrarda.


(Nie wiem czemu, ale blog obraca zdjecie do pionu - potem sprobuje to jakos zmienic)

Do opinii publicznej:
My, rolnicy Ruchu Czterystu Wsi, przybywamy do Miasta Meksyk, aby prosić o audiencję u Sekretarza Spraw Wewnetrznych, której celem jest [nadanie pełnej mocy prawnej i] wcielenie w życie umów, które podpisalismy z Sekretariatem, aby zlikwadować opóźnienie w rolnictwie i które to [postulaty] zostały [jedynie] w części zrealizowane.

Udajemy się do Miasta Meksyk również [po to], aby donieść opinii publicznej o represji i dyskryminacji przez sam fakt bycia rolnikami, których doświadczyliśmy ze strony Marcela Ebrarda i [mianowanego przez niego] szefa policji, kiedy ów rzadził miastem i zmotywowani tym, iż przez owo prześladowanie podpisane umowy z Rządem Federalnym pozostają niespełnione.

Oświadczamy, iż za czasów Marcela Ebrarda byliśmy dyskryminowani i ciemiężeni przez inne grupy klienteli jego rządu, którym zapewniał bezkarność i okazywał wsparcie w ich ekscesach i łamaniu praw osób trzecich. Od roku prosimy o interwencję Czcigodnego Senatu Republiki i oczekujemy odpowiedzi.

Wrzesien 2013
Ruch Czterystu Wsi


Być może moj podejście do tejże sytuacji - będącej niejako ekspresją ludzkgo dramatu - jest mało poważne, jednakże nie mogę zachować respekt itp., kiedy to przypominając sobie dzisiejszą akcję, mam wrażenie, iż oto nastąpił nie zjazd członków Ruchu Czterystu Wsi, lecz Village People .... Chociaż z drugiej strony nazwa owego bandu też nie byłaby nie na miejscu ... Czyż nie?

2 komentarze:

  1. Gdyby ubrać ich w skórzane gacie, a na głowy nałożyć skórzane czapki z daszkiem, to może dałoby znieść ten widok. Chociaż... ( Zerknęłam jeszcze raz na zdjęcia )Nie... Jednak nie, a nawet czyż nie! :-D

    Całusy!

    OdpowiedzUsuń