Morderstwo w Tlatelolco

Wydawało mi się, że dzielnica, w której mieszkam, Nonoalco Tlatelolco jest miejscem względnie bezpiecznym, w którym także nocą można sobie spokojnie spacerować (czego dowodem był fakt, że miejsce tętni życiem także po godzinie 23), co mnie niezwykle cieszyło, albowiem wciąż odczuwam pewien wewnętrzny niepokój, gdy przyjdzie mi podróżować wzdłóż i wszerz Mexico Ciudad. Mój spokój nie trwał długo. Zaczęło się od tego, że kiedy pewnego wieczora Alex wracał z pracy, był świadkiem rabunku - mężczyzna na motorze przy posterunku policji (!) okradał młodą parę z pieniędzy i innych kosztowności. Dwa tygodnie później przeczytaliśmy w wiadomościach, że pod blokiem mieszkalnym znajdującym się vis-a-vis naszego została napadnięta kobieta. Mój luby był widocznie zaniepokojony tymi zdarzeniami, lecz starał się mnie uspokoić i mowił, że to margines społeczny z Tepito (dzielnica Cuauhtemoc położona nieopodal Nonoalco Tlatelolco), który przyjeżdża w te rejony, aby grabić porządnych obywateli. Jednakże w niedzielę 30. czerwca miało miejsce coś, co sprawiło, ze przez chwilę poczuliśmy się jak mieszkańcy Ciudad Juarez. Mianowicie w okolicy jednego z pobliskich budynków znaleziono dwa czarne worki, w których znajdowało się rozczłonkowane ciało kobiety (nastolatki, ofiara bowiem miała siedemnaście lat), a właściwie jego część - miednica i lewa noga. Do dnia dzisiejszego udało się zlokalizować każdy element zwłok za wyjątkiem ramion (niektóre gazety podają, że i one zostały odnalezione (w kanale ściekowym)). Z tego powodu policja postanowiła ustawić w odpowiednich miejscach dodatkowy monitoring (Mądry Meksykanin po szkodzie (?)) oraz zwiększyć ilość patroli (których i tak nie widać - dwa dni po morderstwie, gdy wracaliśmy wieczorem z zakupów nie spotkaliśmy ani jednego funkcjonariusza), aby tym sposobem ująć na gorącym uczynku sprawcę tejże zbrodni. Podejrzewa się też, że morderca (ostatni raz widziano ją żywą na stacji metra Tlatelolco (z której korzystam...) z ok. dwudziestoletnim mężczyzną), lub mordercY zwabili ofiarę atrakcyjną ofertą pracy w DF, czego dowodem miałaby być rozmowa nastolatki na Facebooku. Poszukiwania trwają i mam nadzieję, że zakończą się szybkim ujęciem winowajcy, ponieważ mój instynkt samozachowawczy sprawia, że przy obecnym stanie rzeczy boję się sama wychodzić z domu (ponadto tworzę niezliczone czarne scenarusze ilekroć Alex wraca o późnej godzinie z pracy). Koncentrując się tymczasem na tożsamości ofiary, ta została potwierdzona w zeszły wtorek, kiedy to zdjęcie głowy zabitej dziewczyny zostało opublikowane w prasie (tak, zgadza się, w poranej prasówce - w Meksyku chyba nikomu nie przechodzi przez myśl, że drukowanie zdjęć martwych ludzi, czy części ciała może łamać ogólne zasady decorum (przykład: tutaj)), a następnie rozpoznane przez jej przyjaciół (zdjęcie: tutaj)...

Komentarze

  1. Czy takie zdjęcia na pierwszych stronach codziennych gazet to normalka? Może cokolwiek cenzurują i zamazują?:| U nas na okładce jakaś fajna modelka a tam jakiś trup :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok już wszystko mi napisałaś w emailu:) Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty