Mexico City - Mekka Homoseksualistów (?)

Chociaż uważa się, iż Niemcy są narodem słynącym z wolności seksualnej i czołowym producentem filmów "przyrodniczych" o temacie przewodnim Ja, ja, ich will mehr, mało kto wie, iż również większość Meksykan wydaje sie nie widziec nic zdrożnego w spełnianiu swych fantazji erotycznych i cieszenia się swą seksualnością, o ile nie przekracza to ogólnych zasad decorum (= "ograniczenia" nałożonego przez kościoł). Podejście to dotyczy zarówno akceptacji własnego ja, jak również względnego tolerowania wyborów innych ludzi. Stąd też nikogo z miejscowych nie dziwi (no dobrze, czasem jedynie wywołuje lekki uśmiech na twarzy), iż wzdłuż jednej z głównych ulic DF, Reformy, można spotkać zakochane pary hetero- i homoseksualne. Oczywiście wielu mężczyzn preferujących tylko i wyłącznie kobiety irytuje widok pieszczących się na ławeczce gejów, w wyniku czego regularnie dochodzi do zbrodni na tle seksualnym (homofobicznym; statystycznie w Meksyku co drugi dzień ginie jeden homoseksualista). Podobnie baaardzo często można podziwiać (zgadza się, p o d z i w i a ć) transwestytów i transseksualistów, którzy są tak odpicowani, że niejedna kobieta, a zwłaszcza meksykanka (o meksykańskiej wersji Michelein opowiem w jednej z następnych notek), mogłaby im pozazdrościć aparycji. Przyznam się bez bicia, że mnie samej niejednokrotnie na ich widok przyszło rozdziawić moje labia oris, a następnie skarżyć się Alexowi na niesprawiedliwość losu, iż ich nogi prezentują się w szpilkach znacznie lepiej niż moje ...

GayPride 2012 - Pochód mniejszości seksualnej wzdłuż Reformy


Nie mam nic przeciwko homoseksualistom (zresztą jakże mogłabym mieć, skoro ukończyłam filologię klasyczną), ponieważ jestem zdania, iż każdy ma prawo żyć jak chce ((o ile nie krzywdzi drugiej osoby) aczkolwiek wydaje mi się, że w ostatnim czasie wykorzystują oni chroniące ich prawa, aby bez powodu uprzykrzyć życie osób, które, chociaż reprezentują inne poglądy, próbują prowadzić z nimi dialog), lecz wszechobecność par tejże mniejszości (?) seksualnej zaskoczyła mnie, albowiem nigdzie jeszcze nie spotkałam się z podobną sytuacją, iż spacerując z mym wybrankiem mogę dostrzec więcej zakochanych gejów i lesbijek, niż trzymających się za ręce mężów i niewiast. Oczywiście homofobia występuje w każdym kraju, lecz, tak jak wspomniałam na samym początku, Meksykanie wydają się być w miarę liberalni, a przynajmniej na to wskazują statystyki i ustanowione przez nich prawo. Mój luby twierdzi, że cały ten image tolerancyjnego Meksyku jest nie do końca prawdziwy, gdyż mimo, że ludność tego kraju stara się szanować czyjąś odmienność (także pod względem religijnym, politycznym etc.), dla większości męskich straightów ciężko jest zdzierżyć obściskujących i całujących się namiętnie mężczyzn, zwłaszcza, gdy tego typu sytuacja ma miejsce w metrze w godzinach szczytu. Czegoby nie powiedzieć, w DF homoseksualiści mogą cieszyć się pełną wolnością, wspomaganą przez prężnie działające stowarzyszenie Centro Comunitario de Atención a la Diversidad Sexual, którego siedziba mieści się w Zona Rosa (Nie jest jasne pochodzenie nazwy tegoż miejsca. Niektórzy twierdzą, iż area ta swą nazwę zawdzięcza budynkom, które w latach 50' miały być pomalowane na kolor różowy. Inna wersja głosi, iż miano tej części miasta było hołdem dla kubańskiej artystki - Rosy Carminy. Jeden z malarzy minionej epoki - José Luis Cuevas - twierdził, iż wybrano kolor różowy, gdyż za dnia miejsce to jest białe, natomiast nocą przybiera barwę czerwoną, a ponieważ ludzie są zbyt nieśmiali, aby nazwać je Zona Roja (czerwona) i nad wyraz frywolni, by nadać mu miano Zona Blanca (biała), w związku z czym należało było wybrać kolor pośredni, czyli różowy), Mecce Homoseksualistów, którzy przybywają tu z całego Meksyku, aby wziąć ślub, czy też przeżyć przygodę życia z kilkoma partnerami poznanymi w którymś z tutejszych pubów. Warto w tym miejscu nadmienić, że Mexico City było pierwszym miastem w całej Ameryce Łacińskiej, w którym mimo sprzeciwu kościoła, a zwłaszcza krzyczącego z ambony kardynała Javiera Lozano Barragana (transseksualiści i homoseksualiści nie wejdą do Królestwa Niebieskiego i to nie ja mówię, ale święty Paweł), w grudniu 2009 roku większością głosów uchwalono, iż pary homoseksualne mogą zawrzeć związek małżeński (lecz bez możliwości adopcji dzieci). W dużej mierze ustanowienie tego prawa było zagrywką polityczną, albowiem głównym powodem jego poparcia przez polityków nie była chęć ukazania, jakże to Meksyk jest tolerancyjny i przyjazny mniejszościom seksualnym, lecz najzwyczajniej w świecie chęć powiększenia majątku narodowego za sprawą zwiększenia zysków płynących z [seks]turystyki. Nieważne. 
Nawet, jeżeli ktoś czuje pewne uprzedzenia wobec osób o pociągu seksualnym do tej samej płci, czy też mężczyzn w pończochach, butach na wysokim obcasie i miniaturowych sukienkach, Zona Rosa stanowi miły dla oka, bardzo kolorowy punkt na mapie, albowiem oprócz sex-shopów z wyeksponowanym sprzętem BDSM i barów szybkiej obsługi [w ciągu dnia] podziwiać można wyłaniające się z zielonych krzewów rzeźby oraz fontanny (łącznie ok 40), stworzone przez studentów Escuela Nacional de Artes Plasticas (UNAM). Nocą area ta staje się rajem/piekłem dla zapalonych imprezowiczów, które, gdyby nie nieustanna obecność policji, przeistoczyłoby się w istną Sodomę i Gomorę ...

Tabliczka informująca o różnorodności seksualnej i nawołująca do wzajemnej tolerancji



Komentarze

Popularne posty