sobota, 27 kwietnia 2013

Nauka latania

Podejrzenie, że nasza dziewczynka jest papugą nielotem mieliśmy od dawna. Od dnia, gdy pojawiła się po raz pierwszy w naszym domu dwukrotnie próbowaliśmy ją wywabić z klatki, aby mogła rozprostować skrzydła, jednak za każdym razem nasze starania spełzały na niczym. Sądziłam też, że to strach [i brak zaufania] powstrzymuje ją przed opuszczeniem czterech ścian swego białego domku, lecz Alex był pewien, że winowajcą tego stanu rzeczy jest przede wszystkim właściciel hodowli, z której nasze nimfa pochodzi, który prawdopodobnie był bardziej zajęty liczeniem pieniędzy, niż troską o dobro swych podopiecznych.
Chociaż mam [względnie] bogate doświadczenie z różnymi przedstawicielami ptaków, albowiem od dziecka w moim domu było mini-ZOO, pierwszy raz do czynienia miałam z tak strachliwą i dziką papugą. Swoim zachowaniem Pola mimowolnie zorganizowała nam część praktyczną nauk przedmałżeńskich, tudzież wprowadzenia do życia w rodzinie, albowiem musieliśmy się nią opiekować tak, jak maleńkim, przerażonym dzieckiem. Zadania nie ułatwiał fakt, że nieustannie chorowała (przeziębienie, czerwone oczko), przez co jeszcze bardziej stawała się osowiała. Na szczęście [bardzo] powoli nabiera do Nas zaufania (a przynajmniej tak nam się wydaje), o które walczymy starą i sprawdzoną metodą przez żołądek do serca. Mój wybranek wręcz rozpieszcza naszą nimfę (wkońcu tatuś musi dbać o swoją córeczkę ;)), co doprowadziło do tego, że księżniczka je tylko świeże ziarno, tzn, to, które zostało jej dopiero co podstawione pod dziobek. Samo karmienie Poli wygląda bardzo zabawnie. Alesito staje przed jej klatką z zieloną torebką, która dla papugi jest znakiem rozpoznawczym, iż będzie się działo. W tym momencie Pola budzi się do życia niczym Kubuś Puchatek na widok miodu i zaczyna biegać po drążku. Gdy mój luby wsypie jej przez kratki porcję ziaren (niestety jeszcze nie doszliśmy do etapu, w którym możemy wkładać rękę do środka klatki), ta zeskakuje z drążka i wygłodniała (Nie, nie głodzimy ptaka...Pola jest ZAWSZE głodna i ZAWSZE domaga się dokładki) rzuca się na swój posiłek....
Poniżej zamieszczam zdjęcia Poli z jej "pierwszego dnia na wolności" i nauki latania :)





2 komentarze:

  1. Cudowne dziecko, tylko jakieś takie niepodobne do Rodziców *_*
    Pzdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahaha .. Jak nie!? Brązowe oczy po tacie i mamusina blond czupryna ;)

    OdpowiedzUsuń