Początek

Do Meksyku przyleciałam ponad miesiąc temu, dokładnie 16 stycznia. Przed wyjazdem wiele osób pytało się mnie, czy nie boję się wyprowadzki do miejsca, w którym "tak, jak w amerykańskich westernach rosną wszędzie kaktusy, mafia w zastępstwie smoka porywa niewiasty, a na ulicach szerzy sie brud, smród i ubóstwo" .... Bo Meksyk to dla większości nie tylko plaże, słońce, tequila i mariachi, lecz przede wszystkim jedno z najniebezpieczniejszych państw na świecie, w którym śmierć czycha za każdym rogiem ... a przynajmniej taki obraz tegoż kraju jest kreowany przez amerykański przemysl filmowy i, jak mi sie wydaje,  ogólnie przyjęty stereotyp. Oczywiście nie w każdym miejscu można chodzić z portfelem na wierzchu bez obawy przejęcia go przez mało uprzejme osoby trzecie przy użyciu pięści, tudzież broni, jednak przy zachowaniu zdrowego rozsądku można wrócić do domu w tzw. "jednym kawałku" ... Chociaż pewne rejony mózgu odpowiedzialne za racjonalne myślenie mogły być w tym czasie nieco uśpione (toć tam czekał na mnie mój latynoski książę), przed wyjazdem starałam się mimo wszystko czytać wszystkie książki i oglądać wszelkie programy telewizyjne dotyczące Meksyku, aby dowiedzieć się jak najwięcej o tym państwie, a zwłaszcza poznać różnice kulturowe .... A jaka okazała się być rzeczywistość? ..... Zapraszam do lektury. :)
Blog ten założyłam przede wszystkim z myślą o moich przyjaciołach i znajomych (oczywiście każdy czytelnik niech czuje się mile witany :)), których z bólem serca zostawiłam w Ojczyźnie, abym tą drogą mogła z każdym we względnie jednakowy sposób dzielić się przeżyciami i przeróżnymi, bardziej lub mniej obiektywnymi, spostrzeżeniami na temat tutejszych mieszkańców, różnorodności kulturowej, krajobrazów etc.
 

Komentarze

Popularne posty